Na corocznym przeglądzie technicznym diagnosta stwierdził, że mam do wymiany tuleje wahaczy przednich. Pojechałem więc z tym do mechanika, a przy okazji miałem do skasowania komunikat „check engine” i poprosiłem o sprawdzenie maglownicy.
Mechanik wycenił swoją pracę na 740 zł.
Od pewnego czasu staram się hołdować zasadzie, aby zawsze negocjować ceny. Oczywiście tam, gdzie jest to możliwe. Nie sposób negocjować cen w Lidlu czy restauracji. Ale warsztat samochodowy to dobre miejsce do negocjowania ceny, ponieważ poza kosztem części, mechanik dolicza wynagrodzenie za swoją robociznę, które jest ustalane uznaniowo (mniej więcej).
Zatem zwyczajnie zapytałem, czy jako lojalny klient, który naprawia w warsztacie dwa samochody, mógłbym liczyć na rabat. Mechanik spytał – na jaki rabat? Więc zaproponowałem cenę 700 zł, a mechanik się zgodził.
Zaoszczędziłem 40 zł, a więc zmniejszyłem cenę o 5%. Wiadomo, że nie jest to dużo, ale cieszy, bo za 40 zł można ugotować kilka obiadów.
Czy negocjowanie cen jest trudne? Jak widać na opisanym przykładzie – nie jest.
Wystarczy zapytać, czy cena mogłaby być niższa, czy można otrzymać jakiś rabat. Ważne, żeby spytać i to jest najtrudniejszy element. Przez długi czas blokowałem się z pytaniem o obniżenie ceny, ponieważ:
- nie chciałem wyjść na skąpca,
- nie chciałem, aby druga strona uznała, że nie doceniam i nie szanuję jej pracy, skoro nie chcę zapłacić podanej ceny,
- chciałem pokazać, że stać mnie zapłacić bez targowania się.
Jednakże doszedłem do wniosku, że negocjując cenę nic nie tracę, a mogę tylko zyskać. Przy tym, nie naciskam na obniżenie ceny, nie stękam, że drogo. Po prostu zwyczajnie i grzecznie pytam. Jestem przygotowany zapłacić podaną cenę, ale jeśli jest możliwość, to chętnie zapłacę mniej.
Zapisz się na newsletter: https://pamosz.substack.com/