Wydałem dużo, zaoszczędziłem mało
W październiku najwięcej pieniędzy wydaliśmy na spłatę kredytu hipotecznego oraz prace wykończeniowe w domu, który kończymy budować. Łącznie wydatki związane z budowanym domem stanowiły 51% ogółu naszych wydatków. Myślę, że to nie mało i raczej brak perspektyw w najbliższej przyszłości, aby wydatki te znacząco zmniejszyć. Sama rata kredytu wynosi ponad 5 000 zł. W dodatku dom wymaga jeszcze sporych nakładów na jego całkowite wykończenie.
Spora część wydatków, bo aż 8%, to wydatki związane z prowadzoną działalnością gospodarczą - podatki, ZUS, usługi obce itd. Przy czym wydatki te są jak najbardziej uzasadnione, ponieważ zarobki z działalności gospodarczej przewyższają koszty. Zatem takie koszty mało bolą i właściwie można by je pominąć.
Ponad 7% kosztów wydaliśmy na zakup jedzenia do celów domowych. Na tle poprzednich miesięcy, gdy proporcja nie spadała poniżej 10%, jest to bardzo dobry wynik. Niestety, ale to nie nasza zasługa oszczędnego trybu życia, ale zasługa teściowej, która gościła u nas przez prawie dwa tygodnie i wzięła na siebie sporą część wydatków. Natomiast nam udało się oszczędzić na jedzeniu na mieście i zamawianiu jedzenia na dowóz. Wydaliśmy na to tylko 1,45% - najlepszy wynik od początku roku. Kolejnym istotnym wydatkiem, a właściwie jego brakiem, to alkohol. W październiku nie kupiliśmy niczego procentowego.
Wydatki na dzieci były na rozsądnym poziomie ponad 5%. Obyło się bez dużej ilości nowych ubrań, wyjść na sale zabaw i co najważniejsze, bez chorowania.
Podsumowując, to był w miarę dobry miesiąc, jeśli chodzi o oszczędzanie. W relacji do dochodów wydatki są na racjonalnym poziomie, nie było żadnych niespodzianek, które by nadszarpnęły budżet. Niestety wydatki związane z kredytem oraz wykańczaniem domu mocno obciążają budżet, wskutek czego pole do oszczędzania na przyszłość zmniejszyło się. W październiku zaoszczędziliśmy i zainwestowaliśmy mniej niż 1% wydatków.
Zapisz się na newsletter: https://pamosz.substack.com/